Monstressa. Tom 2 – Krew – Marjorie Liu, Sana Takeda

Ile potwora w potworze?

Maciej Rybicki

Ofensywa wydawnictwa Non Stop Comics nie ustaje. Komiksowa odnoga oficyny Sonia Draga kuje żelazo póki gorące i od wprowadzania na nasz rynek coraz to nowych tytułów, przechodzi powoli do kontynuacji serii już rozpoczętych. Tym sposobem ledwie kilka miesięcy po premierze tomu pierwszego dostajemy do ręki kontynuację znakomitej „Monstressy” autorstwa Marjorie Liu i Sany Takedy. Czy jest ona w stanie przeskoczyć wysoko postawioną przez pierwszy tom poprzeczkę?

Młoda Maika Półwilk – główna bohaterka serii – mierzy się ze skomplikowanym światem wokół niej, przede wszystkim z własnym dziedzictwem, próbując je zrozumieć. „Przebudzenie” konstytuowało przebogaty świat przedstawiony, czerpiąc pełnymi garściami z dwóch komiksowych tradycji. Mimo wprowadzenia równie ciekawych bohaterów, to właśnie chyba zawiązanie wątków i ekspozycja realiów były głównym celami duetu autorek. W przypadku „Krwi” nacisk położony jest zdecydowanie na Maikę. Liu konstruuje fabułę w taki sposób, że regularnie pojawiają się sceny nie pozwalające bohaterce pozostać obojętną, co przekłada się na to, iż czytelnik coraz lepiej poznaje tak ją, jak i jej przeszłość. Coraz lepiej widoczny jest więc mrok kryjący się w okaleczonej dziewczynie dzielącej ciało z pradawną istotą. Znacznie mroczniejszy stał się także ton samej opowieści, niejako idąc w parze z Maiką i jej złożoną, potworną naturą.

„Krew” jest jednak w równym stopniu opowieścią drogi – fabularnie to właśnie podróż jest jej sednem. Jak jednak często się to dzieje w przypadku podróży, stanowi ona okazję do mierzenia się z wewnętrznymi demonami. Nie inaczej jest w przypadku Maiki i jej towarzyszy. Poszukując wyjaśnienia tajemnic przeszłości i teraźniejszości, jednocześnie mierzą się oni z kolejnymi trudnościami. W tej warstwie Liu zachowuje dość wiernie klasyczny schemat przygodowy. I choć to nie fabuła nie gra najważniejszej roli w tym tomie, jest ona na tyle interesująca, że utrzymuje zainteresowanie czytelnika.

Niezwykle ważnym elementem dla pozytywnego odbioru pierwszej odsłony „Monstressy” była jej wyjątkowa warstwa wizualna. Nie inaczej jest w tym przypadku. Oprawa graficzna Takedy wciąż zachwyca łączeniem rozmaitych tradycji graficznych; przede wszystkim zachodniej secesji i japońskiej sztuki komiksowej. Z racji gęstniejącej atmosfery i coraz cięższego klimatu nie brakowało japońskiej rysowniczce okazji tak do licznych przedstawień (nieco lovecraftowskich) potworów, jak i utrzymania mangowego charakteru wielu projektów postaci. W ornamentyce niepodzielnie rządzą jednak wzorce art nouveau. W efekcie „Monstressa” wciąż jest jedną z najlepiej wyglądających serii na naszym komiksowym rynku.

W porównaniu z otwarciem serii, „Krew” to tom nieco bardziej kameralny, ale chyba jednocześnie bardziej bezpośredni, jeśli chodzi o przekaz. Drobny problem polega jednak na tym, że dodanie Maiko kolorytu (czytaj: pogłębienie jej charakteru) uczyniło z niej postać, z którą nie tylko trudno się identyfikować, ale też taką, której niespecjalnie chce się kibicować. Na ile pomoże to utrzymać to czytelników przy tytule? Nie wiem, ale nie zdziwiłbym się, gdyby wielu z nich po lekturze drugiego tomu „Monstressę” sobie odpuściło. Co bynajmniej nie znaczy, że to zły komiks – wręcz przeciwnie – jest to komiks wyjątkowo charakterny… choć w niekoniecznie sympatyczny sposób. „Krew” ma bowiem do zaoferowania bardzo wiele, szczególnie jeśli lubimy niejednoznaczne, mroczne historie fantasy z wyrazistymi bohaterami lub też po prostu cenimy charakterystyczną, efektowną oprawę graficzną.  Wydaje mi się, że warto będzie poczekać na kolejną odsłonę „Monstressy”, by przekonać się, w jakim kierunku pójdą autorki.

Tytuł: Krew
Seria: Monstressa
Tom: 2
Scenariusz: Marjorie Liu
Rysunki: Sana Takeda
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Tytuł oryginału: Monstress #7-12
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Wydawca oryginału: Image Comics
Data wydania: marzec 2018
Liczba stron: 152
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Format: 170x260
Wydanie: I
ISBN: 978-83-8110-339-8