Gwiezdny zamek. 1869: Podbój kosmosu – Alex Alice

Juliusz Verne komiksu

Jagoda Wochlik

Alex Alice największą sławę zyskał jako twórca wydanego również na polskim rynku, „Trzeciego testamentu”, historii o zaginionym manuskrypcie będącej połączeniem fantasy, wątków religijnych oraz powieści awanturniczej. „Gwiezdny zamek” to z kolei zgrabny mariaż powieści historycznej o rozwoju techniki końca XIX wieku i fantastyki.

Serafin jest synem Claire, zapalonej badaczki, która zginęła podczas próby udowodnienia, że substancja zwana eterem, mogąca między innymi szybko napędzać maszyny, naprawdę istnieje. W rok po jej tragicznej śmierci Serafin i jego ojciec otrzymują tajemniczy list. Wynika z niego, że dziennik Claire został odnaleziony w Bawarii. Znalazca prosi ich o przyjazd na miejsce i pomoc w próbie udowodnienia, że badaczka miała rację.

„Gwiezdny zamek” to, jak już wspomniałam, zabawne i zgrabne połączenie historii z fantastyką. Niektóre występujące tu postaci są autentyczne. Choćby Bismarck, którego portretuje się jako chciwego łotra, próbującego podporządkować sobie Prusy (a potem może świat?), cesarzowa Sissi czy Ludwik Bawarski, nazywany też Bajkowym Królem. Zresztą, znajdziemy w komiksie wiele odwołań do życia władcy – naprawdę był miłośnikiem opery i mecenasem Wagnera (on również jest jednym z bohaterów), budował przepiękne, bajkowe pałace, stronił od ludzi i uważał się za Percivala (do czego również odnoszą się komiksowe kadry). O ile jednak historycy są skłonni przypisywać mu szaleństwo, o tyle na kartach tej opowieści Ludwik jest marzycielem, owszem, ale także odkrywcą, który nie ginie zamordowany i pozbawiony tronu, lecz wsiada na wypełnioną eterem powietrzną łódź, która unosi go w przestrzeń kosmiczną, między gwiazdy.

Jest więc tu trochę nawiązań do legend, jest trochę historii, trochę fantastyki, trochę przygody i skromny wątek szpiegowsko-polityczny. Całość to bardzo zgrabny mix, którego nie powstydziłby się Juliusz Verne, gdyby, rzecz jasna, rysował komiksy, a nie pisał książki. Mógłby nawet śmiało przedstawić fabułę Alice’a jako własną.

Długo zastanawiałam się, kogo przypomina mi główny bohater – Serafin. Odpowiedź przyszła wreszcie gdzieś w połowie albumu. Ten rezolutny chłopiec jest bardzo podobny do Tin Tina. I skojarzenie jest tu chyba dość trafione. Bowiem „Gwiezdny zamek” to zdecydowanie lektura dla młodego fana komiksu. Kadry są utrzymane głównie w pastelowych kolorach. Dominują błękit, biel, róż. Wszystko jest jasne i pogodne, całość przypomina trochę impresjonistyczne obrazy. Jednakże nie można odmówić Alice’owi dbałości o detale (czytając, zwróćcie choćby uwagę, jak dokładnie odwzorował zamek na Łabędziej Skale).

„Gwiezdny zamek” to przyjemny komiks przygodowy. Raczej dla młodszego czytelnika, choć niewykluczone, że również dorośli będą się przy nim dobrze bawić. Jestem na to żywym dowodem.

Tytuł: Gwiezdny zamek. 1869: Podbój kosmosu
Tytuł oryginalny: Le château des étoiles: Le Secret de l'éther
Autor: Alex Alice
Tłumaczenie: Elżbieta Żbik
Wydawca: Egmont
Data wydania: marzec 2018
Liczba stron: 64
ISBN 9788328127821