Księżycówka. Tom 1 – Brian Azzarello, Eduardo Risso

Wóda i wilkołaki

Maciej Rybicki

Autorski duet złożony z Briana Azzarello i Eduardo Risso zdążył zaskarbić sobie dozgonną miłość komiksowych fanów jedną, jedyną serią – „100 Naboi”. Klasyczna historia, wydana dla Vertigo na początku XXI wieku stanowi wręcz definicyjny przykład konwencji neo-noir. Obaj jej twórcy mieli całkiem udane kariery solowe – Amerykanin pracując głównie dla DC i Vertigo, dorobił się statusu jednego z najbardziej wziętych scenarzystów na świecie, ale i Argentyńczyk się nie obijał (na polskim rynku ukazały się m.in. ozdobione jego rysunkami „Logan” czy kontynuacja kultowego „Torpedo”). Mimo to, gdy gruchnęła wiadomość o kolejnej stworzonej wspólnie serii, zainteresowanie publiczności było ogromne. Gdy dodamy do tego powrót do mrocznej, nawiązującej do noir konwencji, a także fakt, iż duet dostał od Image pełną kreatywną kontrolę nad tworzonym przez siebie komiksem, musiało to wzbudzić ekscytację i oczekiwania. No bo kto by nie czekał na komiks o wilkołakach w czasach amerykańskiej prohibicji?

Zaraz, zaraz, wilkołaki? No nie da się ukryć, że istotnie, takowe się pojawiają. Jednak po kolei. „Księżycówka” to klasyczny gangsterski thriller osadzony w jakże malowniczym okresie amerykańskiej prohibicji (dla porządku, w 1929 roku). Tyle tylko, że w przeciwieństwie do większości popularnych przedstawień tego okresu akcja komiksu w bardzo niewielkim stopniu dzieje się na ulicach wielkich miast. Główny bohater – nowojorski gangster Lou Pirlo – zostaje bowiem wysłany na prowincję w celu dogadania umowy na dostawę wyjątkowo dobrego bimbru.  Apallachy okazują się jednak dla typowego mieszczucha niespecjalnie przyjaznym miejscem. Znaczna część klimatu budowana jest więc na osi konfrontacji wielkomiejskiego cwaniaczka z miejscowymi „wsiokami” (swoją drogą Marceli Szpak bardzo udatnie przetłumaczył słowo redneck i charakterystyczny język). Tym bardziej, że produkcja bimbru gdzieś w leśnych ostępach to interes rodzinny. Mamy więc okazję do wprowadzenia kolejnych bohaterów drugiego planu, powiązanych z Hiramem Holtem, patriarchą klanu i producentem wybitnie udanej księżycówki. Szkopuł w tym, że już samo dotarcie do bimbrownika okazuje się dość problematyczne, a i on niekoniecznie skory jest do prowadzenia interesów. Jak się nietrudno domyśleć, swoje tajemnice ma nie tylko rodzina Holta, ale i góry jako takie. Azzarello wprowadza więc pierwiastek nadprzyrodzony, m.in. w postaci wspomnianych już wilkołaków. To jednak nie wszystko – Apallachy zdają się być przesycone jakąś dziwną magią, która wywleka na wierzch potwory (tak dosłownie, jak i w przenośni). Zresztą, ten motyw świetnie dopełnia postać samego Lou. Nasz bohater okazuje się nieco mniej hardy, niż mu się wydaje, zaś jego pozycja w półświatku bynajmniej nie jest tak mocna, jak by tego chciał. Gdy do głosu dochodzą jeszcze demony –  obecne (jak alkoholizm) i przeszłe (pamięć o siostrze) – otrzymujemy  postać całkiem ciekawą, intrygującą na tyle, by chętnie śledzić jej losy.

Sama fabuła budowana jest może niespiesznie, ale dzięki temu tylko zyskuje. Azzarello stopniuje napięcie, to tu, to tam wprowadzając nowe elementy – czasem coraz bardziej niezwykłe, czasem zupełnie przyziemne. W ogólnym rozrachunku całość wypada jednak dość dobrze, prezentując udaną mieszankę ekspozycji świata przedstawionego i dynamicznej akcji – wszak nie może zabraknąć klasycznej strzelaniny na tommy-guny czy samochodowych pościgów. Komiks czyta się więc bardzo dobrze, choć momentami wkrada się lekki chaos narracyjny… ot, można się pogubić w tym, kto do kogo strzela. Bardzo cieszy też fakt wysokiej formy rysownika (który w tym przypadku sprawował też obowiązki kolorysty) – Risso czaruje tu nie tylko klimatycznymi planszami i świetnym operowaniem cieniem, ale także kapitalną dynamiką.

Muszę przyznać, że nowa seria duetu Azzarello-Risso zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. To świetne połączenie klimatu gangsterskiego i horroru dziejącego się gdzieś w ostępach leśnych. Gdy dodamy do tego wiele drobnych elementów budujących intrygę i bohaterów, dostaniemy bez wątpienia ciekawy początek serii. Chętnie poczekam na kolejne jej odsłony… i dokończenie „100 naboi”!


Tytuł: Księżycówka
Seria: Księżycówka
Tom: 1
Scenariusz: Brian Azzarello
Rysunki: Eduardo Risso
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Tytuł oryginału: Moonshine #1-6
Wydawnictwo: Mucha Comics
Wydawca oryginału: Image Comics
Data wydania: wrzesień 2018
Liczba stron: 152
Format: 180x275 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Wydanie: I
ISBN: 978-83-65938-23-7