Nienawidzę Baśniowa tom 1. I żyli długo i burzliwie – Scottie Young

A ja tam byłem i nie przeżyłem

Jagoda Wochlik

Scottie Young jest uznanym twórcą komiksowym. Rysował kadry do „Spider Mana”, „X-menów”, „Venoma”. Niektóre z nich stworzone zostały w technice super deformed, polegającej na ukazywaniu emocji w przesadny sposób, typowej dla japońskich rysowników. Jest też współtwórcą serii „Oz”. To właśnie podczas prac nad nią Youngowi przyszedł do głowy zarys „Baśniowa”. Co by było, gdyby mieszkańcy krainy odnosili się do Dorotki inaczej? Co by było, gdyby ją denerwowali? Co by było, gdyby…

Gertrude ma dziesięć lat, kiedy trafia do Baśniowa – magicznej krainy pełnej cudowności. Wyznaczono jej  tylko jedno zadanie – odnalezienie magicznego klucza, który pozwoli jej wrócić do domu. Według mieszkańców Baśniowa poszukiwania powinny zająć zaledwie jeden dzień. Dziewczynka otrzymuje pomocnika w postaci świerszcza czy jakiegoś podobnego owada i wyrusza w drogę. Tyle że dwadzieścia siedem lat później umysłowo dojrzała, trzydziestosiedmioletnia Gertrude nadal tkwi w ciele dziesięciolatki i kontynuuje swoją podróż.

Scenariuszowo „Nienawidzę Baśniowa” nie powala. Gertrude, poszukując klucza, przemierza krainę za krainą. W każdej robi rozgardiasz, zabija kogo się da, zostawia po sobie jedno wielkie pobojowisko i idzie dalej. Komiks w parodystyczny sposób przetwarza motywy doskonale znane nam z innych opowieści, jak choćby ze wspomnianego już „Czarnoksiężnika z Krainy Oz” czy też z „Alicji w Krainie Czarów”. Być może byłoby to zabawne i nowatorskie prawie dwadzieścia lat temu, kiedy Dream Works dało nam „Shreka”. Poza tym, moim zdaniem, poziom parodii i żenady nie zostały w „Nienawidzę Baśniowa” odpowiednio zniuansowane. Czytając ten komiks, czułam się chwilami zażenowana poziomem prezentowanego tam humoru.

Tłumaczący komiks Marceli Szpak starał się oddać neologizmy stworzone przez Younga. W ten sposób wszystkie oryginalne przekleństwa Gertrude zostały zastąpione innymi, a mimo to czytelnik nadal doskonale orientuje się, o jakie słowo chodzi. Wystarczy wspomnieć, że ulubionym wulgaryzmem naszej dziesięciolatki-trzydziestosiedmiolatki jest „fuj” – z jednej strony to wyraz określający coś, co nas odrzuca, z drugiej doskonale rymuje się z jednym z najpopularniejszych przedstawicieli polskiej łaciny podwórkowej. Szpak naprawdę wykonał kawał dobrej roboty.

W pierwszym tomie „Nienawidzę Baśniowa” Young okazał się lepszym rysownikiem niż scenarzystą. Rysunki świetnie oddają charakter Baśniowa – wszystko utrzymane jest w konwencji cukierkowatości, rażące i gryzące się ze sobą kolory wprost biją w oczy. Dosłownie jakby się wpadło do bajki o Troskliwych Misiach. Tak słodko, że aż mdło (co zresztą w jednej z przygód naszej bohaterki zostaje odpowiednio skomentowane, bo kobieta nie może bezkarnie żyć przez dwadzieścia siedem lat na diecie, która składa się wyłącznie z cukru).

„Nienawidzę Baśniowa” nie jest rodzajem parodii, która by mi odpowiadała. By pozostać w konwencji powiem, że połączenie bluzgów (nawet cukierkowych) i hektolitrów krwi, rak, nóg i mózgów tryskających na ściany to nie moja bajka. Zdaję sobie jednak sprawę, że jest masa osób, którą tego rodzaju estetyka kupi. Jeśli przypuszczacie, że tak właśnie może z Wami być, polecam zapoznanie się z komiksem Younga.
 

Tytuł: Nienawidzę Baśniowa tom 1. I żyli długo i burzliwie
Tytuł oryginalny: Madly Ever After
Autor: Scottie Young
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Wydawca: Non Stop Comics
Data wydania: wrzesień 2018
Liczba stron: 128
ISBN 9788381106221