Spotkanie przy grillu

Ocena: 
0
Brak głosów

To Kezcoms, legendarny protoplasta ziemskiej populacji zielonych smoków, zapoczątkował huczne grille i ogniska dla ‒ przynajmniej pierwotnie ‒ zachwyconych dzieciaków, które z czasem stały się platformą poznania i porozumienia międzygatunkowego. Nawet w kosmosie doceniają przecież, (a, być może, zwłaszcza) wagę nieformalnych spotkań integracyjnych. Kolejne generacje smoków, póki się dało, a ściślej ‒ do czasu, kiedy szkoły nie organizowały jeszcze konkursów na prawdziwego Polaka, starały podtrzymywać tę jakże szlachetną tradycję.
Zwykle po okraszanej salwami śmiechu części artystycznej, następowała faza poznawcza, podczas której już w luźnej atmosferze przychodził czas na zadawanie pytań. Jako pierwsze padało niezmienne: jak to się stało, że wycieczka zielonych smoczków z Comsa  wylądowała właśnie w okolicach podupadłego Wałbrzycha, a nie przykładowo nad Niagarą,  Bajkałem, w Alpach, na Wyspach Galapagos, czy choćby w Puszczy Białowieskiej, że nie wspomnieć o takich centrach światowych jak Nowy Jork, Tokio, Moskwa tudzież Barcelona? Odpowiedź mogła być tylko jedna: płytko zalegające pokłady węgla koksującego.