Płatki śniegu

Ocena: 
7
Average: 7 (1 vote)

Spójrzcie! Czy płatki śniegu nie są piękne? Jeśli się skupicie, usłyszycie, jak delikatnie opadają na ziemię. Każdy z nich to misterne dzieło aniołów. Ach, ile czasu trzeba poświęcić, aby z bryłki zamarzniętej łzy wyrzeźbić taki kryształek pełen artyzmu i oryginalności! Każde z tych malutkich dzieł sztuki zmierza ku nam smagane biczami oddechów bezlitosnych bogów czterech wiatrów.
Nic więc dziwnego, że Królowa Zimy z dalekiej północy chce posiadać najwytworniejsze ze śnieżynek. W celu ich pozyskania wysyła każdego roku swe sługi, by te wybierały najlepsze, a potem każe z nich szyć suknie, ale to nie jest historia o Królowej Zimy i jej strojach. Ta historia opowiada o Bracie Śmierci.
Nikt nie wie, skąd przychodzi. Zawsze pojawia się z zimową zawieruchą, odziany tak samo – w szare, porozdzierane łachmany. Jako niechciany Brat Śmierci nie liczy na piękne ubrania i względy w zaświatach. Gdy zechce, staje się lekki jak płatki śniegu. Wzbija się w powietrze i ulatuje w przestworza, i tak jak płatki śniegu opada na ziemię, a tam, gdzie opadnie, zostawia po sobie chorobę lub żałobę.
Jeśli akurat nie sieje plag, wybiera sobie osobę, której dusza udaje się do nieba, by razem z aniołami rzeźbić płatki śniegu. Nie ma przed nim ucieczki! Staje wtedy przed domem wybrańca w czarnej masce. Wyciąga długą, zsiniałą na mrozie dłoń i celuje palcem w okno. Stać będzie na mrozie tak długo, aż wybraniec spojrzy w jego puste oczodoły. Dlaczego wybiera sobie te, a nie inne osoby? Nie wiadomo, choć…
– Babciu, weź przestań. Myślisz, że uwierzymy w takie bajki? – zapytał chłopiec leżący w łóżku.
– Dlaczego nie? – zdziwiła się staruszka.
– W naszych czasach nie ma już wróżek, smoków ani czarnoksiężników. Tak nam mówiła pani w szkole – odpowiedziała długowłosa dziewczynka.
Staruszka otwierała już usta, by wyrazić swoje zdanie o nauczycielce zabijającej w dzieciach wyobraźnię, gdy rozmowę przerwało upomnienie matki rodzeństwa:
– Mamo, dzieci powinny już spać.
– Tak, oczywiście. Już idę. Śpijcie dobrze.
– Dobranoc babciu.
Staruszka zgasiła światło i przymknęła drzwi. Poszła do swojego pokoju. Za oknem szalała śnieżyca. Ogromne płatki opadały chmarami, niemal uniemożliwiając dojrzenie latarni przed domem. Nagle kobieta wypatrzyła na chodniku postać w szarych łachmanach, z czarną maską i długim, zsiniałym palcem wycelowanym w jej okno.
Następnego ranka znaleziono ją martwą w łóżku. Została wybrana, by rzeźbić płatki śniegu.