Marcin Ciszewski w Subiektywnie

Dawno, dawno temu miałem taką fazę, że czytałem wszystko, co dotyczyło wojennych zmagań na morzach i oceanach. Czy to była beletrystyka, czy dokument, czy wydarzenia rozgrywały się w epoce żaglowców, w czasie królowania drednotów, czy też na moim ulubionym Pacyfiku w latach 1941 – 1945 – nieważne. Ważne żeby były okręty i dzielni marynarze. Z notki o Marcinie Ciszewskim wyczytałem, że on też miał podobną fazę, z fascynacją tematyką drugowojennopacyficzną włącznie. I w sumie to mocno zastanawiające, że dopiero po latach i kilkunastu wydanych książkach zdecydował się sięgnąć do wojenno-morskich klimatów. Czy Invictus, wynik owego sięgania, jest równie dobry, jak poprzednie książki Ciszewskiego? O tym za momencik.

 

Hubert, zwany Nieświeciem, recenzuje dziś powieść Invictus.