Bajka o dwóch żabach

Ocena: 
5.71429
Average: 5.7 (7 votes)

Dawno, dawno temu, na skraju zaczarowanego bagna spotkały się dwie żaby, stara i młoda. Młoda żabka wyglądała na strapioną, więc starsza spytała, co się stało.

– Szukam nowego stawu, w którym mógłbym zamieszkać – odparł żabi młodzieniec. – Niestety nie idzie mi najlepiej. Większość nie spełnia moich oczekiwań.

Musicie bowiem wiedzieć, drogie dzieci, że młodzieniec nie był pospolitą, zieloną żabką, jakich pełno w okolicznych stawach, ale Żabim Księciem, który – jak na księcia przystało – okazał się dość wybredną jednostką.

– Nasze bagno jest duże i pełno na nim obiecujących oczek wodnych – odparła stara żaba, w zamyśleniu kiwając głową. – Postępujesz jednak rozważnie, zachowując ostrożność. Musisz bowiem wiedzieć, że w chatce na skraju lasu mieszkają wiedźmy, bardzo łase na młode żabie mięso.

– Och! – młody książę aż skulił się z przerażenia.

– Wiedźmy – ciągnęła stara, mądra żaba. – Potrafią maskować swe kociołki jako sadzawki.

– Muszę zatem unikać parującej, bulgoczącej wody!

– To zależy. Otóż tylko młode wiedźmy wyczarowują stawy z gorącą wodą. Stare, doświadczone jędze wiedzą, że gdy tylko żaba dotknie takiej wody, sparzy się i umknie w las. Dlatego ich stawy początkowo są chłodne, a dopiero z czasem się podgrzewają. Nieświadomi zagrożenia zieloni bracia wchodzą do  takich sadzawek i stopniowo gotują się żywcem.

– To straszne – jęknął żabi książę. – Teraz jeszcze trudniej będzie mi odnaleźć odpowiedni staw!

– Niekoniecznie. Gorące stawy nie są takie złe.

– Jak to?

– Widzisz, młodzieńcze, skacząc świadomie do bulgoczącej wody należy spodziewać się dwóch rezultatów. Po pierwsze, taki staw może być pułapką młodej wiedźmy. W takim wypadku najgorsze, co cię może spotkać, to lekkie poparzenie i konieczność salwowania się ucieczką.

– Nie brzmi najlepiej. Jaka jest alternatywa?

Stara żaba uśmiechnęła się chytrze.

– Bulgoczący staw może okazać się bardzo komfortowym jacuzzi.

Odpowiedzi

...nie zakończenie. Zakończenie jest od czapy. Zdaje się, ze autorce po prostu zabrakło pomysłu. Wyszło typowo portalowo, a nie literacko...
Szkoda.

Tu się z Fortem zgodzę. Tak ładnie się rozwija i czytelnik oczekuje czegoś dobrego na koniec. A tu jednak, trochę klapa.
Mimo wszystko - przyzwoicie.
Pozdrawiam