Na wykopkach

Ocena: 
0
Brak głosów

– O kurwa – wycedził Staszek, gdy łopata zgrzytnęła o czaszkę.

Pięciu robotników stanęło nad wykopem, gapiąc się na odblaskową kamizelkę okrywającą zwłoki na dnie. Młody nie porzygał się tylko dlatego, że na kolegach znalezisko nie zrobiło większego wrażenia. Korzystając z chwili przerwy, Bolo wyciągnął papierosy i poczęstował pozostałych.

– Co się tak gapisz? Dzwoń po psy – warknął Szef do Młodego. – Jak tak dalej pójdzie, to do usranej śmierci będą czekać na tę obwodnicę.

Cieśluk puścił mimo uszu wszystko, co Młody wrzeszczał do słuchawki. W milczeniu wpatrywał się w dziurę w ziemi, teraz był już pewny, że skrywa ona więcej niż jedno ciało.

Nagle zrozumiał co, poza oczywistym faktem, nie dawało mu spokoju.

– Bolek, on ma identyczny zegarek jak ty.

Zaskoczony Bolo przez dłuższą chwilę przenosił wzrok ze swego nadgarstka na wystającą z piasku rękę. Ostrożnie zszedł w zagłębienie i przyklęknął obok trupa. Pierwszy raz w życiu widział drugi taki zegarek. Swój odziedziczył po ojcu, radziecka Rakieta z niebieską tarczą była jedyną rzeczą, jakiej nie ukradziono mu, gdy pijany spał w pociągu w drodze powrotnej z budowy na Uralu.

– Cholera, kurtkę też ma podobną. – Niewiele myśląc, zaczął odgarniać piasek, nawet krwawa pozostałość po twarzy nie wywarła na nim takiego wrażenia, jak ich niezwykłe podobieństwo. Gwałtownie sięgnął po łopatę i, nie zważając na protesty kolegów, odkopał pozostałe cztery ciała.

Teraz już wszyscy oglądali je w milczeniu. Nikt nie miał wątpliwości, że to była egzekucja. Dziury w potylicach i zmasakrowane twarze świadczyły o tym aż nazbyt dobitnie.

Jednak najbardziej przerażały ich identyczne ubrania, postury, fryzury i irracjonalne wrażenie, że spoglądają w lustro.

– Co to kurwa jest!?

– Ja pierdolę, to przecież my.

– Chyba cię pojebało, za dużo filmów się naoglądałeś.

– No to jak to wytłumaczysz, do kurwy nędzy?

– Przypadek.

– Sam jesteś przypadek, nie ma takich przypadków. Identyczne ciuchy, zegarek, dredy Młodego...

– To jesteśmy my z przyszłości. Nastąpiło jakieś zakłócenie i przyszłość miesza się z teraźniejszością.

– Albo jak w tym filmie z Brucem Willisem, tam się koleś przenosił w przeszłość i zapierdolił samego siebie.

– W łeb się pierdolnij. Życie to nie bajka.

– A może jak w tym serialu, wielka korporacja eksperymentuje z klonowaniem ludzi.

– Pierdolona żydokomuna.

Dyskusję przerwał głos dochodzący zza ich pleców:

– Panowie, do reszty was pojebało? Wyłaźcie z tej dziury.

Już po chwili cała piątka karnie czekała oparta o radiowóz. Dwóch policjantów rozciągało taśmę wokół miejsca zbrodni, by następnie wezwać posiłki przez radio.

 

***

 

– Wszyscy myśleliśmy, że skoro jeden z guru Frontu Ekologicznego w końcu zgodził się sypać, to nareszcie zdobędziemy przewagę. Na początek zgodził się wskazać miejsce egzekucji tamtych robotników, kolejna udowodniona zbrodnia ekoterrorystów. Ale gdzie tam! Do końca życia pozostał krętaczem, jeszcze z pętlą na szyi zarzekał się, że ciała tam musiały być. Opowiadał jakieś bzdury o miejscach łączących równoległe światy, jakieś kanały między nimi... Uwierzysz, że podobno zupełnym przypadkiem zakopali ciała właśnie w takim miejscu?

– Życie to nie bajka.