Czasochłonni

Ocena: 
8
Average: 8 (2 votes)

Złapałem taksówkę. Pojechałem nad Wisłę, aby tam spędzić ostatnie chwile mojego bezsensownego życia. Przejazd kosztował dwieście sekund. Kierowca przyłożył skaner do mojego zegarka. Wskazówka ‘Rolexa’ osiągnęła trupią czaszkę. Zostało mało czasu.

Usiadłem na ławce. Wyciągnąłem telefon warty milion sekund i schowałem go z powrotem. Samotny i rozżalony patrzyłem na spokojny nurt rzeki. ‘Panta rei – wszystko płynie’.

Wtem obok mnie pojawił się osobnik w czarnym płaszczu.

- Pan Kamil Żurek?

- Tak.

Pracownik Biura Egzystencji wyciągnął srebrne pudełeczko. Błysnął flesz. Osunąłem się na ziemię tracąc świadomość.

Odpływałem będąc zbyt młodym na śmierć, ale zbyt rozrzutnym na życie.

Bo czas to pieniądz.