Księga Imion

Ocena: 
0
Brak głosów

Wiersz oddaje stan „ducha” autora w czasie jego osobistej rozprawy z codziennością i życiem w latach 2002-2006. Autor na dzień dzisiejszy chyba stracił owo „coś”, co wodziło go po lasach, łąkach, polach, górach i cmentarzach - tajemniczą iskrę transcendencji i doświadczania mistyki otaczającej go rzeczywistości. Zapewne poniższa modlitwa wyda się czytelnikowi nadęta i za poważna, więc autor przeprasza, jeśli tak się stanie. Hołdując jednak ślubom złożonym Prawdzie, zgadza się na publikację Księgi Imion, głównie dzięki „znakowi”, jakim okazała się publikacja na Szortalu tekstu nawiązującego tytułem do opowiadania, będącego źródłem inspiracji poniższego poematu. Oto zatem Księga Imion w kształcie sprzed kilku lat:

   Pozwolę się podzielić czymś, co w sumie jest niedokończone a pieśń została ucięta prawie dwa lata temu i jakoś nie mogę znaleźć dalszych słów. A nade wszystko rymów. Ulotniły się nagle. Tak jakbym wypalił się przy tym, co już powstało. To ostatnia rzecz chyba pisana przeze mnie w ramy wielozgłoskowca rymowanego w sposób tak wyraziście tradycyjny i nawiązujący do wieszczów.

   Kiedy zaczynałem, miałem wrażenie, że oto kładę podwaliny pod Dzieło Życia. Czasami mam wrażenie, że tworzę jakąś rozdmuchaną i nadętą opowieść. Ale teraz po jej przeczytaniu przed opublikowaniem tutaj mam raczej pozytywne wrażenia. Oddają te strofy mojego ducha, moje natchnienie ostatnich lat. Myśli, objawienia, rozterki....

  Być może korzenie owego poematu tkwią w opowiadaniu przeczytanym eony temu pt. "Dziewięć miliardów imion Boga" o grupie mnichów, którzy spisują Te Imiona. W dniu, w którym napiszą ostatnie, nastąpi Koniec Świata. Może jestem jednym z takich mnichów i dopóki szukam i błądzę, świat w swej postaci będzie trwał nadal. Nie wiem.
"Nikt nie zna ścieżek gwiazd..."


Księga Imion



Które z Twych imion rwącym rzeki prądem płynie,
Które z Nich latem szumi wiatrem w drzew koronie?
Które z Nich łoskotem grzmot niesie po równinie,
Które wyszepczą trawy w pokornym pokłonie?

Które z Twych imion, jedyny nad Pany Panie,
Warkocze komet w konstelacjach kreślą mknące?
Które wyznaczą biegnące lasem łanie,
Które wytyczą, towarzysząc im, zające?

Które deszcz wypłucze kroplą w piasku połaci,
Które na pustyni wypali słońce żarem?
Które znają biedni? Czy to samo bogaci?
Które jest przekleństwem, a które dla nas darem?

Które sokoła na pustym niebie lot kreśli,
Ile z nich wyszczebiocze wszelaka ptaszyna?
Które aniołowie na wyżyny ponieśli,
Które śpiewa z latem wiosna, i z jesienią zima?

Które płynie w niewiasty rozkosznym westchnieniu
Jękiem w zmysłów pożodze bezwiednie wydanym?
Ile najprawdziwszej z Prawd Prawdy tkwi w Imieniu
Na ołtarzach wznoszonym przez różne kapłany?

Czy Imię Twe, Panie, zaklęte jest w kokonie,
Przez czerwia dojrzałego utkanym troskliwie?
Czy ująć je są w stanie pomarszczone dłonie,
Latami ciężkiej pracy zorane dotkliwie?

Czy błądzi ten, kto mówi żeś Wszechmocny, Boże,
Czy prawdę prawi, kto Cię Miłością nazywa?
Czy głosić Twą chwałę należy w pokorze,
Czy w pysze, co duszę rozpiera i rozrywa ?

Czy Imię Twe, Panie, człek wymówić jest godzien,
Ponad urzędy ludu głosem podniesiony,
Gdy w Imię Twe kłamie od święta i na co dzień,
Stawiając swój pałac, na głód karząc miliony?

Czy bardzo zgrzeszyli ci, co do boju wzywając,
Twe Imię na sztandarach krwawą znaczyli blizną,
Gdy butnie szli po wolność, dumnie je wynosząc
Nad inne znaki wraz z Honorem i Ojczyzną?

Jak bardzo Cię kocha ten, kto klepie pacierze,
Paciorki różańcowe miedląc raz po razie?
Czy naprawdę bardzo błądzi, kto w swej niewierze,
Imię Twe wyczyta w rosie i hołd oddaje trawie?

Co czułeś, gdy chwalebne pod wiernych namową
W świat krwawe w Twe Imię wyruszyły krucjaty?
Gdy wiernych uczynki niewierne były Słowom,
A Imię Twe stosami wypalały katy?

Ile z Twych imion wpisały w księgi prawnicze,
Zaklinając w paragrafy i kręte ustępy,
Od ojca na syna rodziny sądownicze,
Ślepej Temidy sługusów pijawki i sępy?

I jak wiele Twych Imion ukrytych jest w słowach
Pisanych inkaustem na cielęcym pergaminie
Lub drukiem tłoczonych w ułożonych tomach
Szeregiem na półkach, wolumin po woluminie?

I gdzie było Twe Imię, gdy w zawszonych łachach
Pohańbionych ciał gniły setki i miliony,
Śmierci żebrząc, stłoczone w bydlęcych barakach,
Modlitwę boleści niosły pod Twe nieboskłony?

......



Początek sierpień 2004



Modlitwa:
Daj mi Panie natchnienie i wiarę, abym mógł dokończyć swoje dzieło. Wiem, że jestem niepokorny, ale przecież dałeś mi wolność /bom kulawy/ i wolną wolę. Dałeś mi dar i próbuję go, choć już u schyłku żywota wykorzystać. A jeśli wola Twa taka, to zamknij mi usta, niech śpiewać przestaną. Jeno ześlij Anioła z Drogowskazem, choćby miał być nim Miecz Ognisty, abym nie błądził i Mądrości Twojej nie kalał słowami swemi.

Oto modlę się do Ciebie
W mię Ojca mego,
któren niebiańską okowitę z janiołami dawno pije w niebie,
W imię Matki,
która nocą cichy za nim wznosi lament,
W imię Ducha,
co mną targa

Na wieki wieków

Amen