Próba

Ocena: 
6
Average: 6 (1 vote)

Rycerz powoli kierował się w stronę legowiska bestii. Czuł na sobie pełne lęku, ale i  podziwu spojrzenia kompanów. Szeptali nerwowo, gdy zbliżył się do potwora. Sięgnął po miecz.

Zbladł. Zaklął i sprawdził ponownie.

Pochwa była pusta. Zamarł. Strużka potu spłynęła mu po plecach. Jak mógł zapomnieć o broni? Zza biurka ospale wstała wielka postać, spowita w czarną tkaninę. Zza połówek okularów błysnęły pełne nienawiści, żółte ślepia. Rycerz pozwolił, by przyciągnęły jego wzrok. W tym samym momencie uświadomił sobie, że wpadł w pułapkę. Monstrum wyszczerzyło szyderczo kły. Nieszczęśnik ujrzał w gadzich oczach wspomnienie swoich poprzedników. Oni również stanęli przed bestią, rzucając jej wyzwanie. Wszyscy polegli. Śmiałek poczuł nagle ich ból, usłyszał jęki i płacz. Zadrżał, lecz nie mógł wyzwolić się od spojrzenia potwora. Stwór podpełzł bliżej, leniwie machając ogonem. Strach ścisnął serce rycerza niczym imadło. Zawiódł. Nagle ktoś wykrzyczał jego imię i rzucił oszczepem w bestię. Ugodzony gad wrzasnął dziko. Odwrócił łeb, zrywając więź ze swoją niedoszłą ofiarą. Wojownik zachwiał się. Bestia zaskrzeczała i ruszyła ku jego towarzyszom. Śmiałek poczuł gniew. Nogi miał jak z waty, ale udało mu się przejść kilka kroków. Zacisnął dłonie w pięści i wziął głęboki wdech.

–  Proszę pani, ale na tablicy jest błąd.