Rafał Charłampowicz

Krótki koszmar

Spał wyciągnięty na wersalce. Pisał prawie przez dziesięć godzin. Myślał, że dziś skończy, ale zakończenie baśni wciąż jakoś odsuwało się w czasie. Zdania ciągnęły się jak żelki Haribo, te anyżowe, przypominające robaki. W końcu padł i zasnął. Jego umysł błądził po onirycznych światach, a może to światy błądziły po nim. Sceny i widoki mieszały się i zlewały. Jechał pociągiem ze swoim psem, który na potrzeby snu wrócił do życia, a potem szedł lasem, zupełnie sam, choć akurat wśród drzew i wiosennych woni jego psu z pewnością podobałoby się bardziej niż w dusznym przedziale zimowego TLK.

Fobia

Mikołaj szczerzył do niego zęby. „MAM” głosił napis na plakacie. Adam odwrócił wzrok i skupił się na kawie. Gorąca, ale miał jeszcze dwadzieścia minut. W barze był sam, nie licząc kobiety z obsługi. Za oknem blondynka w mini jednocześnie pchała spacerówkę i rozmawiała przez komórkę. Odruchowo zerknął na swój telefon. Jedno nieodebrane połączenie od „Agata”. Otworzył „Kontakty”, odnalazł Agatę na liście i wybrał „usuń”.

E-booki w czasach postapokalipsy

– Kręć, kręć. Jeszcze dziesięć minut. – Patrzył na nogi koleżanki. Chyba nigdy dotąd bibliotekarze nie pracowali tyle udami i łydkami. Niestety, Rada nie przyznała im żadnego robotnika i musieli pedałować sami. „Wpisz hasło”. Z westchnieniem odłożył czytnik na stertę. Nie mieli czasu ani umiejętności, by łamać zabezpieczenia.

Piekielny Kaszub

Za oknem nic nie ma, nic nie ma, nic nie ma!
Więc trzymam się ciebie rękami obiema,
By wiedzieć, że chociaż ty jesteś.
Jacek Kaczmarski

Twoja kolej

„Ciemność — tylko wysoko semafor się pali,
Okiem zielonem patrzy na skroś przez człowieka w dno.”
Kazimierz Wierzyński

Subskrybuj RSS - Rafał Charłampowicz