Ginny Nawrocka

Dwa księżyce

Wieczorem E otworzyła drzwi do ogrodu i wszystkie okna w płonnej nadziei, że razem ze świergotem świerszczy wpuści do domu chłodniejsze powietrze. To było też oczywiście przygotowanie, żeby nie widzieć drugiego księżyca, tego, w który nikt oprócz niej nie wierzył; który było widać tylko w podwójnej szybie albo kiedy zamknęło się na chwilę oczy, by nie widzieć pierwszego i znów otworzyło, patrząc trochę obok, mając nadzieję, że on po prostu zniknie. Noc znów była za gorąca, rozmrugana nazbyt jasnymi gwiazdami kłującymi boleśnie oczy, nawet jeśli bezksiężycowa.

Subskrybuj RSS - Ginny Nawrocka