Bohdan Waszkiewicz

Rozmazany obraz

– O rany… – jęknąłem, leżąc pod kołdrą. Z niemałym wysiłkiem udało mi się wyłączyć alarm w telefonie. Siódma rano. Czas iść do pracy, żeby sprzedać lub wynająć jakieś mieszkanie. Biurko oraz komputer w nowojorskiej agencji nieruchomości czekały na mnie z utęsknieniem.

 Ręce powędrowały do miejsca pulsującego bólu i już po chwili opuszkami palców masowałem skronie. Gehenna wciąż trwała, lecz dłonie nie przerywały pracy. Wreszcie dałem za wygraną. Usiadłszy na łóżku, namacałem opakowanie tabletek przeciwbólowych. Zaraz potem dwie pastylki udały się w podróż do żołądka.

 

Prawdziwa rakieta

Ja i Adaś chcieliśmy zostać kosmitami. Marzyliśmy, by latać rakietą po kosmosie, badać planety i oglądać z bliska gwiazdy. Dużo o tym rozmawialiśmy, siedząc wieczorami na ławce przed blokiem i patrząc w niebo.

– Fajnie by było wylądować na Słońcu – wyszeptałem, nie odrywając wzroku od migających gwiazd. – Tam pewnie jest ciągle lato.

– No co ty? Głupi jesteś? – zbeształ mnie. – Tata mi mówił, że jest tam tak gorąco, że od razu byś się spalił.

Subskrybuj RSS - Bohdan Waszkiewicz