Maciej Żołnowski

Cybernetyczny pies Alojzego Kontratowskiego

Ku pamięci Stefana Grabińskiego

 

Działo się to lat temu piętnaście. Zdarzenie zasnuło się ciemnosiwą ćmą spraw minionych, przybrało już kształty rozwiewne, niemal oniryczne. Jan Grot, krępy, zwalisty blondyn, o fizjonomii czterdziestolatka, zdołał jedynie zapamiętać emocje, jakie mu towarzyszyły owego pieskiego popołudnia, i tę jesienną, smętną i mglistą aurę. Listopadowe były to akordy, nader minorowe, lubo efektowne. A czas biegł nieubłaganie ku zimie jak życie ku śmierci, w sposób aż nazbyt widoczny i imperatywny.

 

Dlaczego baca Maćko nie powinien był zatrzymywać się nad strumykiem Barujcem

Dzień był słoneczny, ciepły i bezwietrzny. Przysiadł więc baca Maćko na kamieniu nad potokiem przy zbiegu dwóch głównych dopływów Barujca, w okolicach Łazka i Zebrzydki. Usiadł i zaobserwował subtelne, niemalże muzyczne zjawisko w postaci refleksów świetlnych, rzucanych przez lustro wody na dwa głazy, znajdujące się po drugiej stronie strumyka.

Subskrybuj RSS - Maciej Żołnowski