Mateusz Tokarski

Sekret

Kiedy pojawiła się u szczytu schodów, z piersi wszystkich zebranych wyrwało się westchnienie zachwytu. Jej wysadzana diamentami tiara płonęła w świetle kryształowych żyrandoli. Ciężkie kolczyki tańczyły przy każdym ruchu głowy, rozsyłając po sali drgające ogniki. Wszyscy wznosili zachwycone oczy ku górze, obserwując, jak ta niemalże niebiańska istota powoli zstępuje ze swych wyżyn.

Wycieczka do muzeum

W jego oczach ów kamień, wydobyty spod wiecznie ruchomych piasków pustyni, był abominacją. Nie dlatego, że tajemniczy głaz miałby być niemym świadkiem nieopisywalnych w swej ohydzie rytuałów. Z radością błogosławiłby każdego plugawego kapłana i każde krwiożercze bóstwo, któremu ten służył, gdyby tylko mógł poznać dokładną naturę i cel tych koszmarnych obrzędów.

Prawdopodobieństwo na Smoczej Górze

Góra ta od zawsze stanowiła temat niezliczonych opowieści. W zbudowanym w jej cieniu Mieście od samych jego początków bajano o krasnoludach szukających nieprzebranych bogactw w jej korzeniach, pannach zaklętych w ostańce i iglice skalne, złośliwych biesach żyjących w rozpadlinach, rycerzach oczekujących na swój czas w bezdennych jaskiniach, które dzielili z plugawymi stworami… i oczywiście o smokach. Jakżeby inaczej – żadna szanująca się góra, zwłaszcza tak samotna i monumentalna, nie mogła się obejść bez smoków zamieszkujących jej szczyt.

Subskrybuj RSS - Mateusz Tokarski